Krajobrazy

"W tajemnicy każdego człowieka istnieje wewnętrzny krajobraz: z nietkniętymi równinami, z wąwozami milczenia, z niedostępnymi górami, z ukrytymi ogrodami." - pisał Antonie de Saint-Exupery. Zapewne znajdzie się tam miejsca na jezioro słonych łez i na oazy szczęścia, może będą tam również kratery po uderzeniu emocjonalnego meteorytu... Krajobrazy, jakie oglądamy w rzeczywistości, są równie tajemnicze, co wewnątrz nas - zachwycają, zapierają dech w piersiach, czasem nudzą, czasem przerażają. I o nich będzie dziś mowa.

Pozornie

Na pierwszy rzut oka zrobione zdjęcie krajobrazu wydaje się sprawą banalną. Cóż może być bowiem trudnego w fotografowaniu tego, co i tak jest piękne? No dobrze - tu jeziorko, tam las, piękne chmurki na tle błękitnego nieba - pstryk i... no właśnie. A może być tak zmienić trochę kadr i zrobić coś niekonwencjonalnego, może słońce wyjdzie zza chmur i da więcej naturalnego światła, może poczekać aż wycieczka, która właśnie wyszła z autokaru, znudzi się widokiemi w końcu zniknie z naszego wymarzonego kadru...

Diabeł tkwi w szczegółach

Przypuśćmy, że mamy już to wspaniałe zdjęcie, które będzie cieszyć nasze oko. Jednak po dokładnym obejrzeniu zdjęcia duma znika z twarzy. Oto na plaży przed czystą taflą jeziora leżą śmieci, których wcześniej jakoś nie było widać, lub uroczy naturalny "widoczek" burzą słupy wysokiego napięcia - takich chochlików, które psują końcowy efekt, jest cała masa. Wzbudźmy więc swoją czujność. Uwierzcie, że człowiek nie widzi tych rzeczy, dopóki sam nie znacznie interesować się fotografią. A potem jest już tylko gorzej...

Doskonałe ludzkie oko

Dochodzi się bowiem do wniosku, że aparat nie "widzi" tak samo, jak ludzkie oko. Czasem trzeba się niemało natrudzić, aby uzyskać zadowalający efekt. Jednak warto sie poświęcić - efekty końcowe są zachwycające. Nostalgiczny zachód słońca, szczyty gór, cudowna zatoka zalana słońcem czy też tafla jeziora odbijająca niebo. Zaskakuje, wycisza, sprawia, że chciałoby się tam wrócić, być tam i chłonąć owe piękno całym sobą.

Czasem taki krajobraz porywa do tego stopnia, że nieważne są inne przyziemne sprawy. Północna Norwegia - co zakręt, to jeszcze piękniejszy widok. Z braku pobocza zatrzymaliśmy się (oczywiście w widocznym miejscu) bezpośrednio na drodze, uprzednio włączając światła awaryjne. Marcin szaleje z aparatem, gdy koło niego zatrzymuje się samochód na norweskich rejestracjach. Sympatyczny pan zapytał co się stało i czy może jakoś pomóc - od razu nadmienił, że ma przy sobie bak pełen paliwa, gdyby nam przez przypadek zabrakło. Z uśmiechem odpowiedzieliśmy, że chcieliśmy zrobić tylko zdjęcia... Pan rozejrzał się wokół i pokiwał głową ze zrozumieniem. Wymieniliśmy uprzejmości i odjechał. A my z tego wszystkiego nie zdążyliśmy mu nawet podziękować za to, że chciał pomóc. Tak byliśmy zdziwieni. W Polsce ten sam scenariusz mógłby mieć trochę inny przebieg... Tak myślę.

Podobno gdy ma się przed sobą ten sam, choćby najpiękniejszy widok na świecie, to i tak po pewnym czasie zwykle i po ludzku się znudzi. Dobrze więc, że natura zmienną jest... jak kobieta.

Agnieszka Krysiak